Różne stopnie słodyczy

Wino ma wiele twarzy i nie da się tego wspaniałego napoju w żaden sposób zaszufladkować. Na świecie działają setki winiarni, z których duży odsetek produkuje na tyle dużo trunków, że są one w stanie oferować swoje produkty w ogólnej dystrybucji detalicznej. Ta różnorodność sprawia, że każdy konsument może dobrać wino, które będzie odpowiadało jego prywatnym upodobaniom.

Jedni bowiem wolą słodsze, a inni bardziej wytrawne. Słodycz właśnie stanowi jedno z najważniejszych kryteriów jakim w praktyce posługują się konsumenci, gdy wybierają wino. Jeżeli ktoś ma awersję do wytrawnych win, utożsamiając je z nieznośną kwaśnością, to oczywiście będzie szukał znacznie słodszego wariantu.

Pewnym kompromisem pomiędzy oczekiwaniami jednych i drugich są wina półsłodkie – mają na tyle wyraźnie zaakcentowaną słodycz, że nie odrzucą wytrawnością, a przy tym jest ona odpowiednio wyważona, więc zwolennicy wytrawnych trunków także nie doznają szoku. W praktyce często wina półsłodkie serwuje się towarzystwu „mieszanemu”, gdzie znaleźć można entuzjastów słodkich oraz wytrawnych. Są oczywiście wina słodkie sensu stricte, które mają szerokie grono odbiorców.

Zwykle jednak wina te są traktowane jako element deseru lub deser sam w sobie, albowiem wysoki stopień słodyczy raczej dyskwalifikuje je jako dodatek do większości dań obiadowych lub kolacyjnych. Pewnym wyjątkiem mogę być niemieckie wina słodkie pozyskiwane ze szczepu Dornfelder, łączące wyraźną słodycz z kwaskową, owocową rześkością i niską zawartością alkoholu.