Półsłodki kompromis

Co mają zrobić osoby, dla których wytrawne czy półwytrawne wino jest zbyt kwaśne i cierpkie, a słodkie – zbyt ulepkowate? Aż się prosi o jakiś sensowny kompromis. Okazują się nim być wina półsłodkie, których popularność na całym świecie jest ogromna. Są one kupowane zawsze wtedy, gdy nie do końca wiadomo, po jaki trunek sięgnąć.

Przeważnie takie półsłodkie wino nie będzie dla nikogo ani zbyt wytrawne, ani zbyt słodkie. Wino uniwersalne, które może się sprawdzić zarówno jako akompaniament dla deserów, jak i bardziej konkretnych dań. Wina półsłodkie świetnie sprawdzają się również w sytuacjach natury towarzyskiej.

Randka z dziewczyną lub chłopakiem, której towarzyszy półsłodkie wino to naprawdę dobry pomysł. Sporym plusem tego wina jest to, że łączy w sobie umiarkowaną dawkę słodyczy z równie umiarkowaną zawartością alkoholu. Typowe wino półsłodkie ma z reguły około 12 procent alko, co można uznać za rozsądną dawkę.

Nawet wypicie kilku kieliszków nie powinno nikogo zanadto zmorzyć, a walorów smakowych nie zabraknie. Co ciekawe, w zależności od tego, kto klasyfikuje wina pozycje, które mogą być uznane przez jednych za słodkie wina gronowe przez innych mogą zostać zdefiniowane jako wina półsłodkie. Nie ma bowiem sztywnych reguł, które określałyby, które wino jest już słodkie lub jeszcze półsłodkie.

Do grona „słodszych półsłodkich” należą chociażby bardzo popularne greckie wina typu Imiglykos, które zdaniem niektórych mają wręcz walory deserowe. Równocześnie nie uderzają nam do głowy zbyt wysoką zawartością alkoholu.