Aromatyzowane gorsze?

Wina mają wiele twarzy i znajdziemy wśród nich zarówno trunki wyborne, jak i bardzo poślednie, którymi wytrawni smakosze raczej nie zawracają sobie głowy. Wśród najdroższych, rzec by można – ekskluzywnych win dostępnych na rynku, próżno szukać win aromatyzowanych, które nie mają najlepszej prasy. Czy to oznacza, że są całkowicie niegodne uwagi i nie należy w ogóle po nie sięgać? Takie podejście byłoby przesadą, na którą nie należy sobie pozwalać. Wszystko bowiem jest kwestią naszych oczekiwań smakowych oraz indywidualnego gustu. Jeżeli oczekujemy od wina niestandardowego aromatu, takie napitki mogą być ciekawą opcją. Przeważnie aromatyzowane wina to propozycje słodkie, a przynajmniej półsłodkie. Często są rekomendowane jako baza lub dodatek do drinków. Takie słodkie aromatyzowane wino połączone z wodą mineralną i wzbogacone o plasterek cytrusa może stanowić kapitalną propozycję lekkiego, letniego drinka.

Nie zmorzy nas wysoką zawartością alkoholu, a przy tym doskonale ugasi pragnienie. Znaczenie ma także rodzaj aromatu jaki dodano do wina, jak też jego źródło. Im bardziej naturalny jest proces aromatyzacji wina, tym lepiej. Syntetyki nie są zdrowe, a poza tym często przebija się z nich chemiczny rodowód. Tak samo jak ze słodzikami – niby są słodkie, ale pijąc napój z dodatkiem aspartamu wprawny konsument od razu wie, że coś jest nie w porządku. Aromatyzowane wino jest z reguły słodkie – często nie jest to wyłącznie słodycz z cukru gronowego. Dosładzanie takich win jest powszechną praktyką. Czasami wzbogaca się je słodkim syropem o danym smaku, załatwiając dwie rzeczy naraz – aromat oraz słodki smak.